Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

17maj/125

Jak działa paralizator?

Załatwienie pozwolenia na broń w Polsce jest kłopotliwe i dość trudne. Jak się już ją posiada to nawet użycie broni może przynieść szereg kłopotów ze względu na kwestie prawne. Lepiej więc znaleźć jakieś inne narzędzie do samoobrony, które da nam poczucie bezpieczeństwa i w razie potrzeby unieszkodliwi przeciwnika, a do tego będzie bez zezwolenia.

Paralizator jest skutecznym narzędziem do samoobrony. Należy do broni elektrycznej, która ma na celu chwilowe obezwładnienie napastnika bez wywoływaniu trwałego uszczerbku na zdrowiu. W Polsce paralizator nie wymaga pozwolenia a nabyć i posiadać go może każda pełnoletnia osoba. Paralizatory wytwarzają bardzo wysokie napięcie elektryczne rzędu 20 000 - 500 000V, ale o bardzo niskim natężeniu. Urządzenie to ładunkiem elektrycznym dezorientuje system nerwowy napastnika skutecznie eliminując go z walki na kilka lub nawet kilkadziesiąt minut co pozwala na oddalenie się lub ubezwłasnowolnienie osoby porażonej. Wykorzystuje przy tym fakt, że ciało człowieka składa się w przeważającej części z wody i dlatego jest bardzo dobrym przewodnikiem prądu.

To z jakim skutkiem zadziała paralizator zależy przede wszystkim od wartości siły obezwładniającej i jego czasu działania. Jeśli używamy paralizatora elektrycznego trzeba go mocno docisnąć do ciała napastnika przez parę sekund. Należy pamiętać że ciało napastnika będzie bezwarunkowo kurczyć mięśnie i dlatego ważne jest również miejsce rażenia. Nie poleca się ręki gdyż po rażeniu cofnie się ona odruchowo. Najlepsze miejsca to te, które są mocno unerwione np kark i krocze, barki czy miednica. Dodatkowym plusem jest to, że te miejsca są dość mało ruchome co ułatwi nam utrzymanie ciągłości rażenia. Krótkie rażenie przez pół sekundy spowoduje ból i może odstraszyć przeciwnika. Rażenie 2 do 5 sekund powoduje oszołomienie i zachwianie równowagi. Po upadku napastnik może będzie zdolny się podnieść, ale po około 5 sekundowym porażeniu układ mięśniowy będzie mocno obciążony przez mniej więcej 10 minut a ból nie minie z chwilą przerwania rażenia. Tylko wyjątkowo odporne na ból osoby będą chciały ponowić atak lecz i tak nie będą już tak sprawne i pewne. Natomiast to w jakim czasie zadziała paralizator zależy od jakości paralizatora(np ceny), ubrań oraz od rezystancji ciała człowieka. Z reguły im droższe tym pewniejsze w działaniu. Czas rażenia konieczny do obezwładnienia jest więc różny dla różnych osób. Osoba pod wpływem narkotyków ma lepszą odporność na ból i efekt będzie mniejszy. Paralizator jest przeznaczony wyłącznie do obrony własnej. Nie wolno używać go w stosunku do dzieci, kobiet ciężarnych, osób w podeszłym wieku i chorych.

Paralizator wyglądem przypomina nieco klamkę do starego samochodu. Niewielki rozmiar powoduje że z łatwością nadaje się do schowania go w torebce czy w schowku samochodowym. Bardzo mądrym pomysłem jest trzymanie go w przedpokoju np. w szufladzie. Osoba potraktowana tym narzędziem natychmiast zwiotczeje i osunie się na podłogę lub ziemie. Styczność włączonego paralizatora z ciałem , powoduje zamknięcie obwodu elektrycznego. Razi przy tym prądem o bardzo wysokim napięciu: od 20 tysięcy do 150 tysięcy woltów. Natomiast wydajność prądowa paralizatora jest znikoma i sięga rzędu kilku miliamper. Na prawie każdym paralizatorze jest zapisane, że maksymalny prąd to 10mA. Większa wartość może wyrządzić stałe szkody w organizmie człowieka. A jeśli chodzi o budowę paralizatora to najważniejszy jest właśnie ten ogranicznik prądowy i transformator, który pozwoli na wytworzenie kilkunastu tysięcy V z zasilania np bateryjnego 9V. Stosowanie paralizatora elektrycznego ma jednak też swoje minusy. Oczywistym warunkiem jego użycia jest konfrontacja z napastnikiem w bliskim kontakcie. W takich sytuacjach jest możliwość wyrwania nam paralizatora i użycia go przeciw nam. Dlatego warto wybrać paralizator, który wyposażony jest w zabezpieczenie przeciw takim sytuacjom np. w sklepie SpyShop jest paralizator elektryczny Power Max który ma bezpiecznik sznurkowy na rękę,po wyrwaniu którego działanie paralizatora jest niemożliwe i dzięki temu napastnik nie będzie mógł użyć go przeciwko właścicielowi. Niektóre modele paralizatora jak Paralizator Scorpy Max  są już wyposażone w miotacz gazu pieprzowego . Ma on skuteczny zasięg 3m i pozwalają na zachowanie dystansu od zagrożenia. Kapsaicyna alkalidowa o stężeniu 10%, która jest aktywnym składnikiem gazu to naturalna substancja wytwarzana z pieprzu cayenne. W kontakcie ze skórą, oczami i układem oddechowym tymczasowo powoduje bardzo silne pieczenie i obfite łzawienie skutecznie eliminując przeciwnika. Innym rozwiązaniem byłaby tak zwana pałka elektryczna również dostępna bez pozwoleń, ale posługuje się nią tylko policja. Jest to najprościej mówiąc pałka pozwalająca na pewną odległość z wbudowanym paralizatorem. Jest jeszcze trzeci typ paralizatora, to elektryczna strzelba Thomasa A. Swifta. Urządzenie przypomina pistolet. Polega na wystrzeliwaniu w kierunku przeciwnika elektrod zakończonych haczykami, które połączone są z paralizatorem. Niestety i to urządzenie jest zastrzeżone do używania tylko przez policję, wojsko i funkcjonariuszy innych służb.

Pamiętajmy aby urządzenia do samoobrony kupować w profesjonalnym sklepie jak np Spy Shop.

Autor wiadomości Agnieszka

Zakres tematyczny: Urządzenia Dodaj komentarz
Komentarze (5) Trackbacks (0)
  1. Najprzydatniejsze info to to w jakie miejsca kierować paralizator. Dotąd myślałam że ręka napastnika to włąściwe miejsce

  2. Teoretycznie swoją okolicę mam dosyć spokojną, ale i tak kiedyś nieźle się najadłam strachu jak zaczepił mnie jakiś pijany koleś. Zatrzymał mnie, pchał się z łapami…ehhh, masakra :( Na szczęście nic się nie stało, szybko uciekłam bo koleś był zbyt pijany żeby zrobić mi jakąś krzywdę.
    Ale od tamtego zdarzenia na tyle się wystraszyłam, że zaopatrzyłam się w paralizator i zawsze noszę w torebce.

  3. Sabina@
    Cytując autora tekstu: „Osoba pod wpływem narkotyków ma lepszą odporność na ból i efekt będzie mniejszy.” To samo pewnie dotyczy pijanych. Więc na takich typków albo bardzo silny paralizator, albo gaz obronny. Ja chyba wolę to drugie. Psikając w twarz napastnika nie muszę się tak mocno do niego zbliżać (czyhać na kark, krocze, barki, miednicę).

    Z tego co się orientuję porządny kopniak w krocze wystarczy, nie trzeba paralizatora żeby sparaliżować.:P

  4. Adamie już sama świadomość że masz coś do obrony działa cuda. W sytuacji zagrożenia w człowieku wzbiera dodatkowa siła i warto mieć jeszcze np paralizator. Napastnik nie spodziewa się ataku a są paralizatory z zabezpieczeniem użycia go przeciw Tobie. Zresztą znam to z praktyki. Szedłem z koleżanką wieczorem. Zaczepiło nas dwóch zbirów. Chcieli nas okraść. Sam widok paralizatora i jak zobaczyli, że będziemy się bronić zdziałał ze uciekli…

  5. Rewelacja…..Nie do opisania ile zawdzięczam parlizatorowi..Dostałam go w prezencie. Nigdy nie pomyślałabym, że go kiedyś użyje. W czasie napadu wręcz intuicyjnie użyłam. Poręczny, prosty w obsłudze no i skuteczny


Leave a comment

(required)


1 + = 6

Trackbacks are disabled.